kwitnact_kaktus

Kwitnący kaktus

Jak może wiecie, a jeśli nie wiecie, to właśnie Wam o tym mówię, od zawsze bardzo lubiłam kaktusy. Swego czasu w domu miałam dość sporą kolekcję, ale później wyjechałam i oddałam je pod opiekę siostrze, ktora je perfekcyjnie ususzyła! Tak, tak gdybyście nie wiedzieli nawet kaktusy można ususzyć! 🙂 Poza tym moim zdaniem dość ciężko hodować kaktusy w mieszkaniu w blokach, gdyż rośliny te potrzebują specyficznych warunków termicznych. 
Ale wracając do tematu, jakiś czas temu postanowiłam tutaj odnowić swoją kolekcję kaktusików.  Kupiłam kilka i postawiłam je na parapecie (pod którym na szczęście nie ma kaloryfera) i zostawiłam samym sobie, od czasu do czasu podlewając (mniej więcej raz na 3 miesiące). 
Aż tu dziś patrzę i wierzyć mi się nie chce – jeden z nich zakwitł! 
Po raz pierwszy zakwitł mi kaktusik! 
 
Jestem tak szczęśliwa i dumna z tego faktu, że musiałam się tym podzielić;) 
 

 

 

 

 

 
Pozdrawiam!

3 odpowiedzi do „Kwitnący kaktus”

  1. Awatar veloman

    Kaktusy. Dobrze, że tu do Ciebie wpadłem. Przypomniałaś mi o moich kilku kaktusach zimowanych w piwnicy. Muszę zacząć przywracać je do życia. Niebo jest zachmurzone, wilgotność powietrza znaczna, więc je wystawię na światło dzienne i na początek potraktuję je spryskiwaczem. Moje kwitną każdego roku. Zauważyłem, że im mniej cucuje się przy ich hodowli tym lepiej sie mają.

  2. Awatar veloman

    Errata. To "cucuje" to ma być "cuduje". Czyli im mniej się męczy kaktusy tym dla nich lepiej 🙂

  3. Awatar Martynosia

    Mnie zakwitl po raz pierwszy i jestem z tego strasznie dumna;) Moze za rok zakwitna kolejne;)

Skomentuj Martynosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *