jedzenie_na_maderze

Jedzenie na Maderze

 
Jedzenie stanowi nieodzowny element podróżowania i poznawania kultury danego miejsca, dlatego odwiedzając nowe kraje warto popróbować lokalnych produktów. Jedzenie na Maderze jest bardzo smaczne i stosunkowo niedrogie (mam tu na myśli jedzenie w barach, knajpkach i restauracjach), produkty spożywcze w marketach są natomiast nieco droższe. 3 daniowy obiad w knajpce w centrum Funchal można kupić już za 10 euro (promocja). Kuchnia maderska jest bardzo urozmaicona i z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie, zarówno zagorzały mięsożerca, fan owoców morza, jak i wegetarianin. Na Maderze można skosztować również wielu egzotycznych owoców, których smaki i konsystencja zupełnie Was zaskoczą.
  jedzenie_na_maderze
 

Jedzenie na Maderze

Bolo

Naszym największym odkryciem było „Bolo” – lokalny, płaski chlebek podawany z masłem czosnkowym lub w wersji bardziej wypasionej z innymi dodatkami: serem, wołowiną, jajkiem (nieco podobny do hamburgera). Chlebek jest przepyszny, tak nam zasmakował, że jedliśmy go niemal codziennie jako przekąskę na lunch. Bolo z masłem czosnkowym idealnie pasuje do piwa, natomiast bolo w postaci kanapki z dodatkiem wołowiny, pomidorem, sałatą, szynką i żółtym serem, a czasami także jajkiem, to konkretne danie obiadowe, które zaspokoi głód na dobrych kilka godzin. Taka wypasiona kanapka kosztuje około 5 euro. Natomiast bolo z masłem czosnkowym, kupione na stoisku na ulicy, świeżo upieczone to koszt 2,50 euro i spokojnie najedzą się nim dwie osoby! Bolo często jest także serwowane jako przystawka w restauracjach, tu za 2,50 zjemy o wiele mniejszą i lżejszą wersję tego rewelacyjnego chlebka, ale równie smaczną.
bolo_z_maslem_czosnkowym
 
bolo_z_dodatkami
 bolo_na_maderze
W knajpkach i pubach do piwa podawane są orzeszki lub chipsy. Bardzo mi się ten zwyczaj podoba, ponieważ zazwyczaj gdy piję piwo mam ochotę coś pochrupać;)
  espada_atlantycki_potwor

Ryby

Madera słynie z ryb i owoców morza. Na ryneczku w Funchal – Mercados dos Lavadores od rana wystawiają na sprzedaż swój połów lokalni rybacy. Wśród przeróżnych ryb można oczywiście znaleźć najbardziej charakterystyczną rybę Madery – espadę tzw. atlantyckiego potwora. Ryba wygląda strasznie – długa, o czarnej skórze, długich, ostrych zębach i wielkich oczach raczej odstrasza, ale pod tą czarną skórą kryje się wspaniałe, soczyste, białe mięso. Ryba serwowana jest najczęściej grillowana lub smażona w cieście i podawana z pieczonymi bananami. Pychotka – polecam!
espadeta_z_bananem
Na rynku rybnym można zobaczyć także piękne tuńczyki, dorady, halibuty i wiele innych ryb, których nazw niestety nie znam. Polecam odwiedzić to miejsce chociażby z tego względu 😉
 
wielka_ryba
tunczyk_tusza
rybki
Na ryneczku można także kupić mnóstwo owoców (także suszonych i kandyzowanych) oraz lokalnych ziół i przypraw.
suszone_papryczki
 
kandyzowane_owoce
daktyle
suszone_ziola
lisc_laurowy

Mięso

Najbardziej popularnym rodzajem mięsa na Maderze jest wołowina, choć oczywiście można znaleźć dania z wieprzowiny czy kurczaka. Zdecydowanie polecam jednak wołowinę, którą miejscowi przygotowują w niezwykle wyszukany i jednocześnie bardzo smaczny sposób. Pierwszym daniem jakie spróbowaliśmy na Maderze była taka właśnie wołowina w sosie własnym z dodatkiem dużej ilości liścia laurowego – najbardziej charakterystycznej rośliny i przyprawy na wyspie. Mięso było fantastyczne, a sos po prostu rewelacyjny, choć nieco słony, ale dochodzę do wniosku, że jest to cecha charakterystyczna krajów wyspiarskich.
 
sklep_miesny

Owoce 

Gdy zatrzymacie się na dowolnym ryneczku na wyspie, lub będziecie mijać lokalne sklepiki z pewnością rzucą się Wam w oczy przeróżne owoce o nietypowych kształtach, dziwnej skórce i zaskakującym wnętrzu, które koniecznie polecam spróbować! 
W pierwszej kolejności, może nie tak zaskakujące – banany – nie wiedziałam, że jest tyle odmian tego popularnego owocu, a na dodatek faktycznie różnią się one smakiem oraz oczywiście ceną! Na ryneczku w Funchal sprzedawcy częstują owocami namawiając do kupna. Trzeba jednak uważać i patrzeć na ceny ponieważ może się okazać, że za kilogram bananów będzie trzeba zapłacić 10 euro, podczas gdy na straganie w innej alejce banany kosztują około 80 centów za kilogram!
maderskie_banany
 
banany_madera
Najbardziej smakowicie prezentują się stoiska z marakujami, których można tu spotkać wiele odmian. Marakuje są jednocześnie najdroższymi owocami (20 euro/kg), a ponieważ są dość ciężkie, koszt zakupu nawet jednej sztuki jest wysoki. Na szczęście tu również sprzedawcy częstują poszczególnymi gatunkami tego owocu i można wybrać do zakupu ten, który smakuje najbardziej. Tu ponownie trzeba sprzedawców pilnować, lub wybrać owoc samemu, aby był dojrzały.
marakuje_madera
 
marakuje
 
marakuja_srodek
Anona – (czerymoja, fleszowiec peruwiański) to moje największe odkrycie, nigdy wcześniej nie widziałam, ani tym bardziej nie jadłam tego owocu, a okazał się niezwykle smaczny. Konsystencją przypomina nieco awokado, ale jest delikatnie słodki. Można je kupić w każdym warzywniaku, w zależności od wielkości i kształtności 1,3-1,8 euro za kilogram. Owoc ma biały miąższ i wielkie czarne pestki.
anona
anona_srodek
 
anona_bananowa
Na ryneczku Lavradores udało mi się także spróbować trzciny cukrowej.
 
 

Słodycze

Madera to raj dla fanów słodyczy, wybór ciast poraża. My nie jesteśmy wielkimi fanami deserów, ale z ciekawości kupiliśmy najbardziej charakterystyczne maderskie słodkości i muszę przyznać, że bardzo nam zasmakowały. Gorąco polecam tradycyjne ciasto z miodem, które przypomina nieco ciasto piernikowe, jest bardzo smaczne oraz ciasteczka z kasztanami, również nieco pachnące przyprawami korzennymi.
 
Pisząc o jedzeniu na Maderze nie można zapomnieć o lodach. Zazwyczaj w domu nie mam na nie wielkiej ochoty, jednak tam nie mogłam się oprzeć. W mieście znajduje się wiele lodziarni, z ogromnym wyborem smaków. Kupowaliśmy lody w Funchal podczas wieczornych spacerów po nadmorskim bulwarze. Lody z jednej z budek były tak duże, że jedna „gałka” wystarczała nam na pół. Lody są niezwykle intensywne w smaku i kremowe, nie czuć w nich wody lub co gorsza kryształków lodu. Poza tym spróbowałam tu lodów o najdziwniejszym smaku – lodów o smaku pomidorów – bardzo ciekawe połączenie, choć nieco gryzły się ze słodkim wafelkiem, ale smak samych lodów był rewelacyjny, lekko kwaskowy, intensywnie pomidorowy – polecam spróbować. Cena za gałkę to 1,50 euro, ale mogą się nim najeść dwie osoby 😉
  lody_pomidorowe
 

Alkohole

Obfitość owoców sprzyja produkcji likierów, warto spróbować likieru z marakui i anony (moje ulubione), ale także miodowego, wiśniowego i innych. Można je kupić w małych buteleczkach na spróbowanie, lub na kieliszki w lokalach, dzięki temu za niewielka kwotę skosztować wielu rożnych rodzajów i ostatecznie wybrać ten który najbardziej nam smakuje, aby kupić go jako pamiątkę z podróży. 
Madera znana jest także z win, aby ich popróbować trzeba wybrać się do jednej z  licznych winiarni. 
wino_z_madery
Charakterystycznym napojem na Maderze jest poncha, napój alkoholowy z sokiem owocowym (marakuja, pomarańcza).
Jeżeli preferujecie zwykle piwo, to polecam zwykłego lagera – Super Bock, lokalne portugalskie piwo, lekkie, chmielowe, najlepsze oczywiście mocno schłodzone. 

Kawa

Na koniec kawa – piją ją wszyscy i wszędzie i jest to napój wysokiej jakości, parzona ze świeżo mielonych ziaren. Kawa jest mocna i aromatyczna i jak nie jestem wielką fanką tego napoju i piję ją sporadycznie, tak tu smakowała mi wyśmienicie. Polecam zasiąść w jakiejś zacisznej knajpce, których jest tu całe mnóstwo i delektować się pyszną czarną kawą. Szwendając się po Funchal trafiliśmy na malutką piekarnię, gdzie zestaw kawa + ciastko kosztował 1 euro! Uwielbiam znajdować i odwiedzać takie miejsca, do których zaglądają raczej tylko lokalni mieszkańcy 😉 
 kawa_i_ciastko
Mam nadzieję, że podobała się Wam kulinarna wycieczka po Maderze. Byliście na tej portugalskiej wyspie? Próbowaliście tamtejszego jedzenia? Co Wam najbardziej zasmakowało? Koniecznie podzielcie się wrażeniami! 
Pozdrawiam!
 

7 odpowiedzi do „Jedzenie na Maderze”

  1. Awatar Aleksandra

    Kulinarne podróże to chyba mój ulubiony sposób na odkrycie kultury.
    Z Madery przywiozłam ponchę, którą nawet po tych kilku latach nadal mam w barku i czasem dzięki niej przenoszę się smakiem na tą wsypę. Mnóstwo tu cudownych smaków i rożnorodności, a to jest cudowne.
    Pamiętam, jak byłam mała i tata przywiózł anonę (nawet nie wiedziałam, że tak się nazywał ten owoc) i do tej pory pamiętam jej smak.

    1. Awatar Marta Martynowska
      Marta Martynowska

      Fajnie jest przywizezc z podrozy jakies kulinarne pamiatki i potem w domu konsumujac je, wracac wspomnieniami do miejsc, ktore sie odwiedzilo. Anona to dla mnie od wizyty na Maderze najlepszy owoc, koniecznie musze tam wrocic, aby moc go wiecej zjesc 😉

  2. Awatar Asia

    Uwielbiam Maderę!! Jedzenie pyszne, widoki cudowne – kawałek raju na ziemi 🙂 Na pewno tam jeszcze wrócimy! 🙂

    1. Awatar Marta Martynowska
      Marta Martynowska

      Z tym rajem to prawda! 🙂 Ja sie zakochalam i zdecydowania zamierzam tam wrocic 😉

  3. Awatar Edyta | SimplyHappy

    Madera przyciąga smakiem!! Uwielbiam takie lokalne markety, na których można spróbować wszystkich pyszności danego regionu, a marakuje… odkąd je pierwszy raz spróbowałam, zakochałam się na zawsze 💙

  4. Awatar Madame Malonka

    Będąc w nowych miejscach zawsze próbuję lokalnej kuchni. U mnie we wtorek będzie o Teneryfie i Puerto de la Cruz. Tam z kolei, tak jak Ty jadłaś często bolo, ja jadłam papas arrugas (ziemniaczki) więc wiem, co to znaczy zauroczyć się w tak prostej rzeczy. Ciekawi mnie, co to jest za owoc, który pokazujesz na zdjęciu przed anona?

    1. Awatar Martynosia
      Martynosia

      Polska nazwa anony to czerymoja 😉 Polecam sprobowac – jest rewelacyjna! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *